Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwarc wiśniowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwarc wiśniowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 stycznia 2010

I jak znosicie zimę?

Ja dobrze. Nie nudzę się. Pracuję, gotuję i oglądam swoje ulubione filmy. Czasami wychodzę też na dwór na ten uroczy mróz. Piszę z ironią uroczy, ponieważ od nawet najlżejszego mrozu dostaje na twarzy czerwonych rumieńców jak nie przymierzając babeczka matrioszka. Poza tym jestem całkowicie zakochana:).. w sushi. To jak piękna błyszcząca, biżuteria do jedzenia. Nie mogę zapomnieć o tym smaku, śni mi się po nocach. Szkoda, że w knajpach jest to takie drogie. Domowe oczywiście wychodzi, smakuje. Ale jest z tym dużo zabawy. Uczta również dla oczu. Kto nie próbował, to nie próbował:P Ale i tak chodzę i namawiam wszystkich do jedzenia:)
Wracając do tematu, na zdjęciu naszyjnik przygotowany specjalnie do różowo- czarnej bluzki (mojej). Wykorzystałam kwarc wiśniowy, mój ulubiony ametyst (kolor fioletowy jest boski) i hematyt- mały metalowy kamień.
Trzymajcie się ciepło.

wtorek, 18 sierpnia 2009

Szaleństwo małych kuleczek

Aura ostatnich dni w Trójmieście nie pozwalała na robienie dobrych zdjęć biżuterii, ale jakoś tak szkoda jak naszyjniki czekają na swoją kolej. Za to pozwala na spotkania typu Pabianice vs Gdańsk. Oczywiście blogowe spotkania w realu. Było świetnie co ja tam będę mówić. Dzięki Bellis za spotkanie. Jednak założenie bloga to był genialny pomysł mojego Brzydala, skutkujący poznawaniem fantastycznych ludzi:)) A wracając do biżuterii ten naszyjnik jest z kwarcem wiśniowym i posrebrzanymi rurkami. Szał jakiś panuje na te rurki, ponieważ zamówień mam sporo. Więc siedzę, robię i łapię skaczące po całym pokoju kuleczki wielkości 6 mm:) Powiem tylko tyle, że fajna, czysta, prosta praca. Taką lubimy. Nie to co wire wrapping:P A efekt też fajny. Bardzo błyszczące. Sama dla siebie nie wiem, na którą wersję się zdecydować. Pewnie skończy się jak zawsze, że zostanę z niczym.
To jest druga wersja z fluorytem. Pełna jeszcze bardziej błyszcząca.









Jeżeli chodzi o pogodę to jak pisałam dopisuje średnio, weekend za to był bardzo gorący co zaowocowało rowerową wycieczką nad morze. Ale już w tygodniu i zimno i pada i zimno i pada cytując za Kazikiem:)






Temperatura wynosiła w niedzielę 30 stopni Celsjusza, powietrze drgało nagrzane. Tłumy waliły na plażę. Przedzierając się rowerami poprzez spragniony słońca i innych rozrywek tłum dotarliśmy do bardziej wyludnionego zakątka plaży. Aż tak pusto nie było jak na zdjęciu, ale zdarzały się przebłyski ciszy i spokoju:)




Miesiąc sierpień to miesiąc spotkań jak widać. Nie tylko uroczych ludzi ale i urocze zwierzątka. Chełbia modra czyli aurelia aurita jest ślicznym krążkopławem z gatunku parzydełkowców. Jad jej nie jest groźny dla człowieka, więc nikt przy końcu wakacji, kiedy te stworzonka się pojawiają nie wyskakuje z piskiem z wody. No albo wyskakuje:P zależy od wieku i płci:)Dryfują sobie chełbie w pasie przybrzegowym, często na piasek wyrzucane przez silniejszą falę wysuszane są w promieniach słońca. Ten galaretowaty stwór o lekko różowym zabarwieniu, z widocznymi narządami podobno czuje, widzi i słyszy:) A to za pomocą zgrupowania na powierzchni szklistego ciała zestawu komórek zmysłowych wrażliwych na światło, substancje chemiczne i dźwięki. Dla mnie spotkanie chełbi w wodzie nieodmiennie kojarzy się z nostalgią mijającego lata i obowiązkowym pierwszym września w szkole:)