piątek, 12 listopada 2010

Jedwabne malowanie

Drugie podejście do malowania na jedwabiu. Bardzo wciągające, nigdy nie spotkałam się z tak wymagającą techniką. Czego wymaga: poświęcenia, cierpliwości, spokoju, radosnego nastroju oraz pozostawienia wszelkich problemów za drzwiami. Każdy błąd, jest widoczny, i często nieodwrócenia.

Z tej pracy już jestem bardziej zadowolona, tym bardziej, że oprócz podstawówki nigdy nie malowałam, i właściwie uczę się tego.

Tutaj, pod zachodzące słońce widać jak przez jedwab przechodzi światło a konturówka organizuje przestrzeń.

I jeszcze jeden miały fragment pracy, która z różnych względów nie należy do udanych. Ale przypisuje sobie motto, że każda praca zbliża mnie do doskonałości. Chociaż mistrz Jedi mówił: Do or do not. There is no try:) Nie można być dla siebie za ostrym.
Dobra już koniec o mnie. Zdradzę, gdzie byłam i co robiłam.
Otóż razem z Kurą Domesticą wybrałyśmy się na warsztaty w Łucznicy (daleko ode mnie jak jasna... no bardzo daleko). Tyloma środkami lokomocji to nawet James Bond nie podróżował. Najbardziej podobało mi się w Warszawie Wschodniej gdzie okazało się, że nie ma dworca (bo w remoncie) i nie mam się gdzie schować przed deszczem i silnym zimnym wiatrem:) Ale co tam podróż, jak czekało na mnie tyle emocji. Jedzenie pyszne, ludzie fantastyczni i okolica piękna. W sumie często gdzieś wyjeżdżam, coraz mniej mnie ekscytują trudy podróży, czy spanie w obcych miejscach. Powoli opanowuję też sztukę pakowania. Co było wyjątkowego w czasie tego wyjazdu? Chyba to, że zrobiłam coś dla siebie i nie były to czyste wakacje bo w założeniu miałam nauczyć się czegoś a nie tylko odpoczywać. Nauka nie związana była z moją pracą zawodową (co jest dla mnie oczywiste i naturalne) a z moim hobby. Pierwszy raz zrobiłam coś profesjonalnego dla hobby. I jestem z tego faktu tak zadowolona. To na pewno zmienia moje podejście do tematu hobby. Zresztą spotkania z ludźmi, którzy się podobnymi rzeczami zajmują, ładują moje baterie na dłuższy czas. Po powrocie z Akademii Łucznica miałyśmy jeszcze okazje odwiedzenia fantastycznej Galerii Rękodzieła LAS RĄK (www.lrlr.pl). Dla tych co z Warszawy polecam odwiedziny. Warszawa Centralna powitała nas kapuśniaczkiem i takim rozgardiaszem, jakiego u siebie w Gdańsku nie widziałam (wole jednak mieszkać w mniejszym mieście). A w domu po weekendzie byłam dopiero po 1 w nocy przywitana lekkim mrozem.A tutaj poczytajcie o Akademii Łucznica i jej działalności.

1 komentarz:

  1. Olu, podoba mi się to zacięcie do poszukiwań nowego!

    OdpowiedzUsuń