niedziela, 12 kwietnia 2009

Naszyjnikowa kompania


Prezentuję naszyjnik wykonany dla mojej mamy do pięknej ciemno granatowej sukni. Ciemny koral prasowany plus oksydowane srebrne kuleczki. Podobno super się nosi:) bo jest dość spory i widoczny a wcale nie ciężki. Nie wiem czy już wspominałam czy jeszcze nie ale myślę, że zawsze warto przypomnieć a propos naszyjników: pamiętajcie Drogie Panie najpierw idą perfumy a później naszyjnik. Nigdy odwrotnie inaczej zawsze będziecie się dziwić dlaczego wam tak srebro szybko czarnieje, a kamienie matowieją. Dobrze też jest od czasu do czasu przetrzeć naszyjnik bawełnianą szmatką. Dodaje blasku kamieniom.





Drugi naszyjnik pochodzi również z rodowej kolekcji:) mamy. Po kimś tą pasję do pereł w końcu posiadam. Wykonany w dniu przyjścia paczki z kamieniami. Zwlekanie dłużej i tak nie miało sensu. A z tworzenia wynikła sama przyjemność, więc fajnie jej było zagospodarować. W naturze naszyjnik bije niesamowitym blaskiem.








Naszyjnik stworzony dla mnie pod ulubioną sukienkę. Wykorzystałam agat ognisty, który jest tak niesamowitym kamieniem. Jest żadką odmiana o budowie nerkowatej. Zawiera w sobie inne minerały dlatego tak pięknie odbija światło. Występuje w Meksyku oraz w Arizonie- USA. Czyli daleko. Faktycznie kojarzy się z pomarańczowym słońcem zachodzącym gdzieś w Meksyku. Sam kamień jest dość przyciągający uwagę:) dlatego, żeby nie przesadzić oprawę ma skromną srebrno- rzemieniowatą. To moje pierwsze spotkanie z agatem ognistym, myślę, że nie ostatnie. A już w szufladzie czeka agat mszysty. Niby rodzina a całkiem niepodobny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz